1. Widzę Cię dopiero gdy otwieram oczy
Cudzym jest spełnieniem życie co się toczy
Wokół mnie i przy mnie obok Ty cierpliwie
Patrzysz jak miłości się Twojej strasznie dziwię
Ref. Dusi mnie plusz
Pułapka takich samych nocy
I dni
Twoje ramiona
Pomiędzy kołdrą a budzikiem
Znowu Ty
Nie chcę być Emmą
co własne sny zatruje
Nie chcę być Emmą
Bo jej się nie współczuje
2. Patrzę w cudze okna, przymierzam cudze ślady
Myślę, czy wymienić, by ich nie dało rady
Na dom mój zbudowany z pożyczonych marzeń
Którego porzucić się nigdy nie odważę
Ref. Dusi mnie plusz
Pułapka takich samych nocy
I dni
Twoje ramiona
Pomiędzy kołdrą a budzikiem
Znowu Ty
Nie chcę być Emmą
co własne sny zatruje
Nie chcę być Emmą
Bo jej się nie współczuje
1. Choć kalendarz nasz jeszcze nieprzepełniony
Od wizyt kardiolog, urolog, kiedy? Gdzie?
Człowiek wciąż jest zagubiony, już zmęczony
Choć jak wiosny swe policzyć jeszcze wie
Ref. Świętujmy, że wciąż nie ma jutra
Wypijmy za wczoraj przetrwane
Bo młodość przychodzi z wiekiem
I tylko przechodzi nad ranem
2. Już nie krzyknie na nas nikt: spadaj gówniarzu
Dziś powiedzą już: spadaj człowieku
Coraz starsze ważne daty w kalendarzu
I dziewczyny coraz starsze w naszym wieku
Ref. Świętujmy, że wciąż nie ma jutra
Wypijmy za wczoraj przetrwane
Bo młodość przychodzi z wiekiem
I tylko przechodzi nad ranem
3. Jeszcze ktoś na drodze je mijając
Patrząc za nimi omal skręci sobie kark
I pomyśli już się oddalając
jeszcze został nam młodości jakiś ślad
Ref. Świętujmy, że wciąż nie ma jutra
Wypijmy za wczoraj przetrwane
Bo młodość przychodzi z wiekiem
I tylko przechodzi nad ranem
4. Choćby w tym, że numer konta jeszcze świeży
Choć kwot wypranych się nie doświadczyło
I dom nasz wcale do nas nie należy
I obcy jest, choć już się go wyśniło
Ref. Świętujmy, że wciąż nie ma jutra
Wypijmy za wczoraj przetrwane
Bo młodość przychodzi z wiekiem
I tylko przechodzi nad ranem
1.Myślałam, że będę jak trzeba
łakomym kąskiem dla Twej duszy
że będziesz pragnął mnie jak chleba
i że się przy mnie kiedyś wzruszysz
ref. Nie chcę być Twoją samotnością
wrośniętą w przestrzeń Twego domu
gdy miłość w gardle staje ością
z niej się wymykasz po kryjomu
Nie chcę być gwoździem wbitym w ścianę,
z którego krzyż już dawno zdjęto
gdy miało się oznaczać zmianę,
tę, którą jednak pominięto
2.Wierzyłam, że wolnością Twoją
będę ja, nie ma nieobecność
gdy myśli Twoje się oswoją
zostaną ze mną już na wieczność
ref. Nie chcę być Twoją samotnością
wrośniętą w przestrzeń Twego domu
gdy miłość w gardle staje ością
z niej się wymykasz po kryjomu
Nie chcę być gwoździem wbitym w ścianę,
z którego krzyż już dawno zdjęto
gdy miało się oznaczać zmianę,
tę, którą jednak pominięto
3.Chciałam Ci dać okruchy nieba
płynny dom z miodu oraz mleka
ale niestety Ci potrzeba
miejsca skąd można by uciekać
ref. Nie chcę być Twoją samotnością
wrośniętą w przestrzeń Twego domu
gdy miłość w gardle staje ością
z niej się wymykasz po kryjomu
Nie chcę być gwoździem wbitym w ścianę,
z którego krzyż już dawno zdjęto
gdy miało się oznaczać zmianę,
tę, którą jednak pominięto
Ja wczoraj byłam ciut wczorajsza
I nie myślałam, proszę pana
Że nasza nocka przedwczorajsza
Wymaga przedyskutowania
Żarty swobodnie rzucałam
Jak kłody pod nogi
Od rzeczy do rzeczy gadałam
Do butów, czy podłogi
Tobie chodziło tylko o łóżko
Do tego wniosku doszłam
Tobie chodziło tylko o łóżko
Że też ja z Tobą poszłam
Pyszczek dość ładny miałeś
I by efektu nie stracić
Niewiele się odzywałeś
To Ci się mogło opłacić
Tobie chodziło tylko o łóżko
Dopiąłeś swego celu
Lecz nim oberwiesz poduszką
Żegnam Cię, przyjacielu
Jak pies wzrok zbity miałeś
I wbiłeś go we mnie właśnie
Jak pieski kocham, wiedziałeś
Chyba nie muszę jaśniej?
Tobie chodziło tylko o łóżko
A byłeś taki słodki
Nie myślałam, że liczy się łóżko
Bo ze mnie kawał idiotki
W tańcu żeś się poplątał
Piliśmy dużo więcej
Gdy Ci się język rozplątał
Miałam związane ręce
Tobie chodziło tylko o łóżko
Mówię to zaskoczona
Powiedz mi, proszę, na uszko
Co na to Twoja żona?
Zacząłeś mówić o żonie
Tak bym bez trudu poznała
Kto w bajce tej po złej stronie
Kto wiedźmą jest, smokiem, kto z dala
Już sieje postrach ogromny
Albo jak wilk z początku
Aktorem jest tak dobrym
Że ufasz mu jak kaczątku
Tobie chodziło tylko o łóżko
Mówię to z przekonaniem
Nie jestem dobrą wróżką
Ty za to jesteś draniem
Wiem już o Twojej żonie
Że z domu Cię wygnała
Że chociaż w wódce toniesz
Brzytwy Ci nie podała
Tobie chodziło tylko o łóżko
Idź szukaj sobie innego
Niejedno na świecie łóżko
Bez wątpienia żadnego
Co było dalej zgadnąć
Nie będzie trudno nikomu
By wreszcie wspólnie zasnąć
Poszliśmy do mnie do domu
Tobie chodziło tylko o łóżko
I tak paskudnie chrapiesz
No i zająłeś mi całe łóżko
Musiałam spać na kanapie